Czy jestem cynikiem?



Czytasz wersję archiwalną wątku "Czy jestem cynikiem?" z forum pl.hum.x-muza





Jan Rudziński - 20 Paź 2000, 03:00

Cześć wszystkim

 Dodatek "Tele" do Rzeczpospolitej. Na okładce średnio ładna buzia i
podpis, zapowiadający dłuższy tekst w środku:

Winona Ryder
- Jestem zbyt wrażliwa, jak na wymagania stawiane przez dzisiejszy
świat.

 Ryknąłem śmiechem - oczywiście nic a nic nie wierzę. Mam rację, czy
jestem zbytnim cynikiem?



Rufus T. Firefly - 20 Paź 2000, 03:00


 Dodatek "Tele" do Rzeczpospolitej. Na okładce średnio ładna buzia i
podpis, zapowiadający dłuższy tekst w środku:

Winona Ryder
- Jestem zbyt wrażliwa, jak na wymagania stawiane przez dzisiejszy
świat.

 Ryknąłem śmiechem - oczywiście nic a nic nie wierzę. Mam rację, czy
jestem zbytnim cynikiem?



Ta kobietka powtarza to w wywiadach bardzo czesto. W sumie z jej
wygladem nie trudno uwierzyc - sprawa wrazenie, jakby glosniejszy halas
mogl ja przyprawic o szok. Ale nie wierzylbym chocby z tego powodu, ze

Swoja droga ciekawe ktore wymagania ma na mysli. Ode mnie ten swiat
wiele nie wymaga. Wiekszosc koniecznych czynnosci fizjologicznych
wykonuje niejako automatycznie :)


Jan Rudziński - 20 Paź 2000, 03:00

Cześć wszystkim

| Winona Ryder
| - Jestem zbyt wrażliwa, jak na wymagania stawiane przez dzisiejszy
| świat.

[...]

Swoja droga ciekawe ktore wymagania ma na mysli. Ode mnie ten swiat
wiele nie wymaga. Wiekszosc koniecznych czynnosci fizjologicznych
wykonuje niejako automatycznie :)



 Tam jest taki piękny opis: oto dziewczyna bije się z myślami - wyjść za
mąż czy nie wyjść za mąż, i oczywiście jest cała w nerwach. I nagle
widzi w kiosku pismo z ogromnym tytułem "W.R. - najszczęśliwsza
dzieczyna na świecie". "I tego samego wieczora już byłam w szpitalu
psychiatrycznym".

--
Michal Chacinski

I'm floating in a most peculiar way.



--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...


Amarot - 21 Paź 2000, 03:00

 Dodatek "Tele" do Rzeczpospolitej. Na okładce średnio ładna buzia i
podpis, zapowiadający dłuższy tekst w środku: Winona Ryder
- Jestem zbyt wrażliwa, jak na wymagania stawiane przez dzisiejszy
świat. Ryknąłem śmiechem - oczywiście nic a nic nie wierzę.
Mam rację, czy jestem zbytnim cynikiem?



No pewnie, ze masz racje :) Jest taki film Johna Landisa, Amazon
Women on the Moon. Bodaj pierwsza sekwencja - naga (ma na sobie
tylko szpilki i przewieszona przez ramie torebke!) gwiazdka (grana
BTW przez eks Penthousowego kociaka, Monique Gabrielle) paraduje
po ksiegarniach, galeriach sztuki i rzuca one-linerami w stylu: 'Mmmh,
najbardziej cenie dobra ksiazke i dobry film', 'W zyciu najwazniejsza
jest sztuka', 'Och, tutaj, w Kaliforni zycie jest takie magiczne,
a mezczyzni tacy uprzejmi'. Gdy to zobaczylem, przez kwadrans
tarzalem sie ze smiechu. Landis pieknie tu sparodiowal ta
bufonade na zamowienie, ktora opisales w odniesieniu do Ryder.

amarot



Adam Gasiorowski - 21 Paź 2000, 03:00


 Ryknąłem śmiechem - oczywiście nic a nic nie wierzę. Mam rację, czy
jestem zbytnim cynikiem?



        Odczep sie, Winona Ryder jest Bogiem!

        O, Noni Potezna, wybacz mu, grzesznemu, albowiem nie wie
 co mowi! Sieg, Hail Winona! :-P


Joanna Czaplinska - 21 Paź 2000, 03:00

[...]

| Swoja droga ciekawe ktore wymagania ma na mysli. Ode mnie ten swiat
| wiele nie wymaga. Wiekszosc koniecznych czynnosci fizjologicznych
| wykonuje niejako automatycznie :)

 Tam jest taki piękny opis: oto dziewczyna bije się z myślami - wyjść za
mąż czy nie wyjść za mąż, i oczywiście jest cała w nerwach. I nagle
widzi w kiosku pismo z ogromnym tytułem "W.R. - najszczęśliwsza
dzieczyna na świecie". "I tego samego wieczora już byłam w szpitalu
psychiatrycznym".



ROTFL! Chyba bede musiala zaczac czytywac kolorowe gazetki, mozna sobie
niezle poprawic nastroj :)

Joanna


Joanna Czaplinska - 21 Paź 2000, 03:00


| [...]

| Swoja droga ciekawe ktore wymagania ma na mysli. Ode mnie ten swiat
| wiele nie wymaga. Wiekszosc koniecznych czynnosci fizjologicznych
| wykonuje niejako automatycznie :)

|  Tam jest taki piękny opis: oto dziewczyna bije się z myślami - wyjść za
| mąż czy nie wyjść za mąż, i oczywiście jest cała w nerwach. I nagle
| widzi w kiosku pismo z ogromnym tytułem "W.R. - najszczęśliwsza
| dzieczyna na świecie". "I tego samego wieczora już byłam w szpitalu
| psychiatrycznym".

ROTFL! Chyba bede musiala zaczac czytywac kolorowe gazetki, mozna sobie
niezle poprawic nastroj :)



Aha i w kwestii formalnej - smianie sie z takich cytatow nie jest przejawem
cynizmu, ale zdrowego rozsadku.

Joanna


Jan Rudziński - 22 Paź 2000, 03:00

Cześć wszystkim




[...]

ROTFL! Chyba bede musiala zaczac czytywac kolorowe gazetki, mozna sobie
niezle poprawic nastroj :)



 Gwoli ścisłości - był  to dodatek "Tele" dokładamy do jakże poważnej
"Rzeczpospolitej" w każdy czwartek. Ot. po prostu program telewizyjny na
cały tydzień plus trochę różności...

Joanna



--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...


Joanna Czaplinska - 22 Paź 2000, 03:00


| ROTFL! Chyba bede musiala zaczac czytywac kolorowe gazetki, mozna sobie
| niezle poprawic nastroj :)

 Gwoli ścisłości - był  to dodatek "Tele" dokładamy do jakże poważnej
"Rzeczpospolitej" w każdy czwartek. Ot. po prostu program telewizyjny na
cały tydzień plus trochę różności...



Wlasnie dzieki owym roznosciom tego typu dodatki tez traktuje na poziomie
kolorowych gazetek. No, z wyjatkiem Gazety telewizyjnej GW, ale takie np. To
i Owo tez mnie czasami doprowadza do lez (smiechu) opisami filmow.

Joanna


Amarot - 22 Paź 2000, 03:00

Wlasnie dzieki owym roznosciom tego typu dodatki tez traktuje
na poziomie kolorowych gazetek. No, z wyjatkiem Gazety
telewizyjnej GW, ale takie np. To i Owo tez mnie czasami
doprowadza do lez (smiechu) opisami filmow.



No, nie przesadzaj! Pod wzgledem rzetelnosci dziennikarskiej
i ilosci informacji, To & Owo w porownaniu z GT, to jak
mercedes kontra dekawka. Oni po prostu zamieszczaja
streszczenia filmow i nie pozuja, ze maja w swoim skladzie
Pauliny Kaelowny czy Leonardow Maltinow. Odwalaja zwykla,
dobra, rzemieslnicza robote. Ja tam wole przeczytac poczatek
streszczenia, gdy nie jestem pewien czy widzialem dany film,
niz przedzierac sie przez egzystencjalne wypociny Szczerby albo
zawierzac lakonicznym notkom Konrada Zarebskiego. Poza tym
To & Owo jest jedynym w Polsce pismem, dzieki ktoremu mozna
zidentyfikowac filmy lecace w zachodnich stacjach (podaja aktorow
i rok produkcji). Gdyby to swietne pismo upadlo, chyba bym popelnil
harakiri... Poki co, na szczescie, To & Owo upadlosc nie grozi,
bo maja naklad porownywalny z GW.

amarot


Joanna Czaplinska - 22 Paź 2000, 03:00


No, nie przesadzaj! Pod wzgledem rzetelnosci dziennikarskiej
i ilosci informacji, To & Owo w porownaniu z GT, to jak
mercedes kontra dekawka.



Co do ilosci informacji sie zgadzam, co do rzetelnosci
dziennikarskiej... hm... chyba pania wstukujaca w komputer program TV
trudno uznac za dziennikarza, nieprawdaz?

Oni po prostu zamieszczaja
streszczenia filmow i nie pozuja, ze maja w swoim skladzie
Pauliny Kaelowny czy Leonardow Maltinow. Odwalaja zwykla,
dobra, rzemieslnicza robote. Ja tam wole przeczytac poczatek
streszczenia, gdy nie jestem pewien czy widzialem dany film,
niz przedzierac sie przez egzystencjalne wypociny Szczerby albo
zawierzac lakonicznym notkom Konrada Zarebskiego. Poza tym
To & Owo jest jedynym w Polsce pismem, dzieki ktoremu mozna
zidentyfikowac filmy lecace w zachodnich stacjach (podaja aktorow
i rok produkcji). Gdyby to swietne pismo upadlo, chyba bym popelnil
harakiri... Poki co, na szczescie, To & Owo upadlosc nie grozi,
bo maja naklad porownywalny z GW.



Nie twierdze, ze sie nie przydaje (sama co tydzien kupuje), tylko nie
wim np. czy zauwazyles, ze z uporem maniaka klasyfikowali (chyba juz im
przeszlo) horrory jako "fantasy" a streszczenia filmow czasami dosc
odbiegaja od faktycznej zawartosci.

Joanna


Amarot - 23 Paź 2000, 01:33

| No, nie przesadzaj! Pod wzgledem rzetelnosci dziennikarskiej
| i ilosci informacji, To & Owo w porownaniu z GT, to jak
| mercedes kontra dekawka.
Co do ilosci informacji sie zgadzam, co do rzetelnosci
dziennikarskiej... hm... chyba pania wstukujaca w komputer
program TV trudno uznac za dziennikarza, nieprawdaz?



Ta sama pani redaguje tez krotkie streszczenia odpowiadajace
dniu, do ktorego pisze program. Poza tym wklepujac program

w kolumnie (ma ograniczone miejsce) na czarno-bialym papierze.
Uwazam to za dziennikarstwo.

Nie twierdze, ze sie nie przydaje (sama co tydzien kupuje),
tylko nie wim np. czy zauwazyles, ze z uporem maniaka
klasyfikowali (chyba juz im przeszlo) horrory jako "fantasy"
a streszczenia filmow czasami dosc odbiegaja od faktycznej
zawartosci.



Co do streszczen - moze; czytuje je rzadko. Fantasy mi nie
przeszkadza, bo sie przyzwyczailem, ze niektore horrory sa
tak klasyfikowane (podobnie robi Cinemania). Dla mnie
najwazniejsze jest tu, ze To & Owo zamieszcza te informacje,
podczas gdy GT i inne periodyki praktycznie nie obsluguja programow
stacji zachodnich. Co z tego, ze ktos mi napisze, ze o 23:20 w RTL2
leci film pt. Blagam o Listosc, skoro nie moge sprawdzic, jaki jest
jego oryginalny tytul. Poza tym GT podaje programy stacji
zachodnich tylko... do polnocy (or something). To, co leci
o pierwszej w nocy juz ich nie interesuje.  Gdyby zniknela
GT, swiat by sie nie zawalil. Natomiast bez To & Owo
musialbym spedzac wiele minut na codziennym przegladaniu
telegazet kilkunastu kanalow.

amarot


milosz danielewski - 23 Paź 2000, 03:00


| Wlasnie dzieki owym roznosciom tego typu dodatki tez traktuje
| na poziomie kolorowych gazetek. No, z wyjatkiem Gazety
| telewizyjnej GW, ale takie np. To i Owo tez mnie czasami
| doprowadza do lez (smiechu) opisami filmow.

No, nie przesadzaj! Pod wzgledem rzetelnosci dziennikarskiej
i ilosci informacji, To & Owo w porownaniu z GT, to jak
mercedes kontra dekawka. Oni po prostu zamieszczaja
streszczenia filmow i nie pozuja, ze maja w swoim skladzie
Pauliny Kaelowny czy Leonardow Maltinow. Odwalaja zwykla,
dobra, rzemieslnicza robote. Ja tam wole przeczytac poczatek
streszczenia, gdy nie jestem pewien czy widzialem dany film,
niz przedzierac sie przez egzystencjalne wypociny Szczerby albo
zawierzac lakonicznym notkom Konrada Zarebskiego.



 A co na to nasz grupowy kolega Wojtek O. ? :))

milosz danielewski


Wojciech Orlinski - 23 Paź 2000, 03:00


 A co na to nasz grupowy kolega Wojtek O. ? :))



Nic, lurka sobie dalej...

Krzysztof Kolaczkowski - 23 Paź 2000, 03:00


No pewnie, ze masz racje :) Jest taki film Johna Landisa, Amazon
Women on the Moon. Bodaj pierwsza sekwencja - naga (ma na sobie
tylko szpilki i przewieszona przez ramie torebke!) gwiazdka (grana
BTW przez eks Penthousowego kociaka, Monique Gabrielle) paraduje
po ksiegarniach, galeriach sztuki i rzuca one-linerami w stylu: 'Mmmh,
najbardziej cenie dobra ksiazke i dobry film', 'W zyciu najwazniejsza
jest sztuka', 'Och, tutaj, w Kaliforni zycie jest takie magiczne,
a mezczyzni tacy uprzejmi'. Gdy to zobaczylem, przez kwadrans
tarzalem sie ze smiechu. Landis pieknie tu sparodiowal ta
bufonade na zamowienie, ktora opisales w odniesieniu do Ryder.



Czy to ten film, gdzie w ktorejs ze scenek facet wraca do domu
i usiluje sobie obejrzec cos na video? Wygladalo, jakby wszystko
czym sie otaczal, kupil przecenione ;-). Widziałem to wieki temu,
ale pamietam jak sie zalewalem.

K.


Rufus T. Firefly - 23 Paź 2000, 03:00


No, nie przesadzaj! Pod wzgledem rzetelnosci dziennikarskiej
i ilosci informacji, To & Owo w porownaniu z GT, to jak
mercedes kontra dekawka.



??? Czytales kiedys w T&O tekst o filmie zachowujacy choc pozory krytyki
filmowej? No to jak mozesz porownywac jedno pismo z drugim? Rozumiem, ze
krytykujesz chyba sam typ publikacji, a nie porownujesz jakosc?

Oni po prostu zamieszczaja
streszczenia filmow i nie pozuja, ze maja w swoim skladzie
Pauliny Kaelowny czy Leonardow Maltinow.



Ale GW na nic nie pozuje - moim zdaniem np. Zarebski i Swiezynski pisza
bardzo sensownie w narzuconym stylu i obaj wiedza co mowia. W T&O nie
zdarza mi sie zajrzec nigdzie indziej poza stronami z faktycznym
programem, a GW przegladam zwykle w calosci. No, maly wyjatek - raczej
nie zagladam do samego programu, bo ten wole w ukladzie z T&O :)

Ta sama pani redaguje tez krotkie streszczenia odpowiadajace
dniu, do ktorego pisze program. Poza tym wklepujac program

w kolumnie (ma ograniczone miejsce) na czarno-bialym papierze.
Uwazam to za dziennikarstwo.



Hmm, mnie sie wydaje, ze to raczej "dostepnosc materialow", ale nie znam
procesu produkcyjnego. W kazdym razie zgadzam sie raczej z Joanna -
nazywanie tego dziennikarstwem to chyba nieporozumienie. Proponuje w
ogole uzyc raczej slowa 'krytyka' i GW od razu pod to podejdzie, a T&O
nie i sprawa zalatwiona. (Co nie zmienia faktu, ze tez kupuje T&O i
chwale sobie ich ilosc opisywanych programow i uklad stron.)


Amarot - 23 Paź 2000, 03:00

| No pewnie, ze masz racje :) Jest taki film Johna Landisa, Amazon
| Women on the Moon. Bodaj pierwsza sekwencja - naga (ma na sobie
| tylko szpilki i przewieszona przez ramie torebke!) gwiazdka (grana
| BTW przez eks Penthousowego kociaka, Monique Gabrielle) paraduje
| po ksiegarniach, galeriach sztuki i rzuca one-linerami w stylu: 'Mmmh,
| najbardziej cenie dobra ksiazke i dobry film', 'W zyciu najwazniejsza
| jest sztuka', 'Och, tutaj, w Kaliforni zycie jest takie magiczne,
| a mezczyzni tacy uprzejmi'. Gdy to zobaczylem, przez kwadrans
| tarzalem sie ze smiechu. Landis pieknie tu sparodiowal ta
| bufonade na zamowienie, ktora opisales w odniesieniu do Ryder.
Czy to ten film, gdzie w ktorejs ze scenek facet wraca do domu
i usiluje sobie obejrzec cos na video? Wygladalo, jakby wszystko
czym sie otaczal, kupil przecenione ;-). Widziałem to wieki temu,
ale pamietam jak sie zalewalem.



W ostatniej scence Amazon Women delikwent faktycznie kupuje
w sklepie porno kasete (sprzedal mu ja sam Russ Meyer, o ktorym
z Rufusem T. Butterflyem kilkakrotnie tu dyskutowalismy :)) - i po
powrocie do domu odkrywa, ze postac z ekranu zwraca sie wprost
do niego...

amarot


Amarot - 23 Paź 2000, 03:00

| No, nie przesadzaj! Pod wzgledem rzetelnosci dziennikarskiej
| i ilosci informacji, To & Owo w porownaniu z GT, to jak
| mercedes kontra dekawka.
??? Czytales kiedys w T&O tekst o filmie zachowujacy choc
pozory krytyki filmowej?



Ale ja nie potrzebuje zadnej krytyki filmowej! Chce wiedziec,
co nadaja stacje.

No to jak mozesz porownywac jedno pismo z drugim? Rozumiem, ze
krytykujesz chyba sam typ publikacji, a nie porownujesz jakosc?




Po prostu jakis czas temu stwierdzilem, ze kupowanie piatkowej
Wyborczej staje sie bezcelowe, bo w GT i tak nie ma niczego, co
bym nie mial w To & Owo. Przyznasz, ze totalna kiszka jest nie
zamieszczanie przez GT programu kanalow zachodnich po polnocy.
Przyznasz tez, ze ciutke wiecej programow stacji drukuje To & Owo.
Przyjmij wiec, ze porownuje ilosc informacji w obu pismach i
ich przydatnosc dla siebie.

Dodatkowe smaczki, ktore wprawnym okiem mozna dostrzec, to to,
jak Wyborcza, najdelikatniej jak mozna, ale jednak podsrywa Polsat.
Wiadomo, Solorz i Lew sie nie lubia, a Agora ma udzialy w C+. I to
widac, jesli sie przejrzy wiecej niz jedna GT (kiedys zadalem sobie
ten trud). Widac to w wyborze opisow filmow, ilosci zamieszczonych
zdjec, no i komentarzach do statystyk ogladalnosci. Nie chce tu
wyjezdzac z jakas wielka filipika, bo niczego nie da sie udowodnic.
Traktuj powyzsze jako impresje.

Ale GW na nic nie pozuje - moim zdaniem np. Zarebski i Swiezynski pisza
bardzo sensownie w narzuconym stylu i obaj wiedza co mowia. W T&O nie
zdarza mi sie zajrzec nigdzie indziej poza stronami z faktycznym
programem, a GW przegladam zwykle w calosci. No, maly wyjatek - raczej
nie zagladam do samego programu, bo ten wole w ukladzie z T&O :)



Ja tez wole uklad z To & Owo. A co do recenzji, to na Boga - nie sa
mi one potrzebne w GT. Majac zidentyfikowany film i jego oryginalny
tytul, po prostu zagladam do kilku leksykonow, jesli potrzebuje podjac
decyzje, czy nagrywac, czy sobie odpuscic projekcje.

amarot


Rufus T. Firefly - 23 Paź 2000, 03:00


| No to jak mozesz porownywac jedno pismo z drugim? Rozumiem, ze
| krytykujesz chyba sam typ publikacji, a nie porownujesz jakosc?

Po prostu jakis czas temu stwierdzilem, ze kupowanie piatkowej
Wyborczej staje sie bezcelowe, bo w GT i tak nie ma niczego, co
bym nie mial w To & Owo.



E tam, chyba odwrotnie? T&O rozwija tylko jeden z elementow GT do
godnych podziwu rozmiarow (dlatego to kupuje). Ale GT daje recenzje
(czytam czasami po seansach), artykuly (czytam zawsze), swietne
felietony (przede wszystkim Majewski, ale i Fedorowicz) + rozne
informacje statystyczne.

Przyznasz, ze totalna kiszka jest nie
zamieszczanie przez GT programu kanalow zachodnich po polnocy.
Przyznasz tez, ze ciutke wiecej programow stacji drukuje To & Owo.



Bezsprzecznie. Dlatego kupuje jedno i drugie. Zabawne, ze Telewizyjna
kupuje zupelnie nie dla programu TV, tylko dla otoczki, ale chyba o to z
grubsza chodzilo autorom pomyslu.

Ja tez wole uklad z To & Owo. A co do recenzji, to na Boga - nie sa
mi one potrzebne w GT. Majac zidentyfikowany film i jego oryginalny
tytul, po prostu zagladam do kilku leksykonow, jesli potrzebuje podjac
decyzje, czy nagrywac, czy sobie odpuscic projekcje.



A ja z czystej ciekawosci czytam sobie czesto po seansie co kolejna
osoba mysli o jakims filmie.


Wojciech Orlinski - 23 Paź 2000, 03:00


W ostatniej scence Amazon Women delikwent faktycznie kupuje
w sklepie porno kasete (sprzedal mu ja sam Russ Meyer, o ktorym
z Rufusem T. Butterflyem kilkakrotnie tu dyskutowalismy :)) - i po
powrocie do domu odkrywa, ze postac z ekranu zwraca sie wprost
do niego...



Taktaktaktak, to jest moja ulubiona sekwencja, najpierw przebiega to jak
zwyczajny pornol (postac z ekranu 'zaprasza' go do swojej sypialni i
zaczyna sie rozbierac), a potem przychodzi jakis jej kochanek czy alfons
i tez sie zaczyna wydzierac na biednego glownego bohatera. Jeju,
ogladalem to tylko raz w pionierskich czasach telewizji satelitarnej na
czyms, co sie nazywalo FilmNet - i chyba chcialbym jeszcze raz.

Amarot - 23 Paź 2000, 03:00

| Przyznasz, ze totalna kiszka jest nie
| zamieszczanie przez GT programu kanalow zachodnich po polnocy.
| Przyznasz tez, ze ciutke wiecej programow stacji drukuje To & Owo.
Bezsprzecznie. Dlatego kupuje jedno i drugie. Zabawne, ze Telewizyjna
kupuje zupelnie nie dla programu TV, tylko dla otoczki, ale chyba o to z
grubsza chodzilo autorom pomyslu.



No to w koncu sie zgadzamy i mozemy sie rozejsc do domow :)
Mnie otoczka GT mniej interesuje, ale nie zamierzam tutaj
nikogo przekonywac do czegokolwiek.

amarot

PS. Na post o starych horrorach nie odpowiadam, bo tam tez
doszlismy do rodzaju porozumienia. Wiem, co pisza w niektorych
ksiazkach o Pretoriusie, ale ja naprawde nie odebralem go jako
postaci komicznej. A z tymi szklankami z ludzmi - czyz nie
jest okrutne, ze wyprodukowal ludzi-rosliny? Teraz mu sie
marzy nowy swiat, wiec zamierza za posrednictwem Franka
i jego dziewczyny plodzic potwory. Musimy kiedys odpalic
maraton i obejrzec m.in. ten film.


Rufus T. Firefly - 25 Paź 2000, 03:00


PS. Na post o starych horrorach nie odpowiadam, bo tam tez
doszlismy do rodzaju porozumienia. Wiem, co pisza w niektorych
ksiazkach o Pretoriusie, ale ja naprawde nie odebralem go jako
postaci komicznej. A z tymi szklankami z ludzmi - czyz nie
jest okrutne, ze wyprodukowal ludzi-rosliny?



Oj, a czyz nie jest okrutne, ze Herbert West wskrzesza martwych, ktorzy
przez to cierpia? Jest. Ale przy okazji i smieszne.

Teraz mu sie
marzy nowy swiat, wiec zamierza za posrednictwem Franka
i jego dziewczyny plodzic potwory. Musimy kiedys odpalic
maraton i obejrzec m.in. ten film.



Bardzo chetnie. BTW - czy nie uwazasz, ze Karloff jest w tym filmie
_rowniez_ zabawny?


Rufus T. Firefly - 25 Paź 2000, 03:00


W ostatniej scence Amazon Women delikwent faktycznie kupuje
w sklepie porno kasete (sprzedal mu ja sam Russ Meyer, o ktorym
z Rufusem T. Butterflyem kilkakrotnie tu dyskutowalismy :))



A propos - wspominales chyba kiedys, ze teraz przygarnia go tylko od
czasu do czasu Playboy jako gospodarza programu. Wyobraz sobie, ze
znalazlem informacje, ze Meyer byl jednym z pierwszych fotografow
Playboya (nie wiem, czy na etacie, ale publikowali jego zdjecia we
wczesnych magazynach).
Znalazlem jeszcze zabawniejsza rzecz - w czasie wojny facet krecil filmy
dokumentalne i dostal nawet przydzial z armii do rejestrowania dzialan
Pattona. Fragmenty jego dokumentow znalazly sie pozniej w tym filmie ze
Georgem C. Scottem! :)

Amarot - 25 Paź 2000, 03:00

| PS. Na post o starych horrorach nie odpowiadam,
| bo tam tez doszlismy do rodzaju porozumienia.
| Wiem, co pisza w niektorych ksiazkach o Pretoriusie,
| ale ja naprawde nie odebralem go jako postaci
| komicznej. A z tymi szklankami z ludzmi - czyz
| nie jest okrutne, ze wyprodukowal ludzi-rosliny?
Oj, a czyz nie jest okrutne, ze Herbert West wskrzesza
martwych, ktorzy przez to cierpia? Jest. Ale przy
okazji i smieszne.



West to maly szarak, ktory w zaciszu swojej pracowni
bawi sie kilkoma truposzami. Wskrzesza zombich,
ktorzy nie wiadomo co czuja i czy w ogole cierpia.
Gosc dziala na zasadzie badacza, ktory sobie
eksperymentuje. Tymczasem wizje Pretoriusa siegaja
dalej - chce stworzyc nowy swiat bogow i potworow.
Samo to jest straszne. Poza tym West jest juz
smieszny z facjaty. Inaczej Pretorius.

| Teraz mu sie marzy nowy swiat, wiec zamierza
| za posrednictwem Franka i jego dziewczyny plodzic
| potwory. Musimy kiedys odpalic maraton i obejrzec
| m.in. ten film.
Bardzo chetnie. BTW - czy nie uwazasz, ze Karloff jest
w tym filmie _rowniez_ zabawny?



Nie uwazam :)

amarot


Rufus T. Firefly - 25 Paź 2000, 03:00


| Oj, a czyz nie jest okrutne, ze Herbert West wskrzesza
| martwych, ktorzy przez to cierpia? Jest. Ale przy
| okazji i smieszne.

West to maly szarak, ktory w zaciszu swojej pracowni
bawi sie kilkoma truposzami. Wskrzesza zombich,
ktorzy nie wiadomo co czuja i czy w ogole cierpia.
Gosc dziala na zasadzie badacza, ktory sobie
eksperymentuje.



A co to za pomysl, zeby rozrozniac ich role we wszechswiecie? West
przeciez tez okrzykuje swoja prace najwazniejszym odkryciem dla dziejow
ludzkosci.

Tymczasem wizje Pretoriusa siegaja
dalej - chce stworzyc nowy swiat bogow i potworow.
Samo to jest straszne. Poza tym West jest juz
smieszny z facjaty. Inaczej Pretorius.



No wlasnie w tym sie zasadniczo roznimy - mnie od razu rozbawil wlasnie
z facjaty.

| Teraz mu sie marzy nowy swiat, wiec zamierza
| za posrednictwem Franka i jego dziewczyny plodzic
| potwory. Musimy kiedys odpalic maraton i obejrzec
| m.in. ten film.
| Bardzo chetnie. BTW - czy nie uwazasz, ze Karloff jest
| w tym filmie _rowniez_ zabawny?

Nie uwazam :)



A, to tutaj tez sie roznimy. Trudnosc, z jaka sie wypowiada, teksty o
cygarach, zdania typu 'friend good, fire bad" sa dla mnie tylez zabawne,
co cieple w swojej naiwnosci.

No dobra, mozemy zostawic temat, bo juz nic wiecej nie urodzimy.

nie jestem pewny czy spam "http://www.yellowpages.pl"
pl->ang udowadniać, że nie jestem wielbłądem
czy jestem złym tłumaczem?
jestem ofiara JoeJob?
SMTP.eurobank.pl
Jak to rozumiec (eng med)
NASK
  • biuro planowania przestrzennego
  • oltarz;berswordstow
  • nawgacja gps 45
  • mobile intel r 915gm gms
  • warcraft3 zabezpieczenia bn
  • biaB3ko w moczu i liczne leukocyty
  • ksztaltowanie strategii marketingowej case
  • e kartka na pocieszenie
  • bank polsk
  • Archiwum tematów z for internetowych || Start