Knocked Up / U Pana Boga w ogródku (bez spoilerów i ledwo na temat)



Czytasz wersję archiwalną wątku "Knocked Up / U Pana Boga w ogródku (bez spoilerów i ledwo na temat)" z forum pl.hum.x-muza





Michal Olszewski - 18 Wrz 2007, 16:19

Zabójcza jest mieszanka amatorów w pracy oraz nowoczesnej techniki.
Myślałem, że dzisiaj nie dostaniemy się w ogóle na salę kinową.
Oczywiście swoje żale wylewam w usenecie.

Ktoś pozatrudniał w najbliższym kinie samych licealistów - albo ledwo
absolwentów liceum. Największe jaja były przy kupowaniu biletów. Bo
otwarte były trzy kasy. W niekompetencji prowadziły ze sobą konkurs.
Urocza młoda dziewczyna próbowała sprzedać mi bilety. Po paru minutach
zmagań, gdy już wybrałem miejsca i dałem jej pieniądze, okazało się, że
w kasie fiskalnej skończył się papier. Uroczo stwierdziła, że szybciej
będzie jak stanę w kolejce do kasy obok, bo wymiana papieru chwilę jej
zajmie. OK, ja jestem generalnie bardzo cierpliwym, spokojnym
człowiekiem. W kasie obok inna urocza kasjerka niestety zmagała się z
klientką. A raczej z komputerem. Przez minutę klepała coś w ten swój
monitor dotykowy, by na końcu oznajmić, że ona nie wie, co dalej. I
zawołała koleżankę (tę od wymiany papieru) do pomocy. OK, ja jestem
niezwykle cierpliwym człowiekiem, bo nawet nie zakląłem. Poszedłem do
ostatniej kasy. Tam udało się kupić bilety.

Potem kupowałem nachosy - również nie bez przygód - ale nie będę Was
zanudzał. W każym razie było to analogią sytuacji przy biletach.

W moim kinie pracują sami amatorzy. Serio. Ci ludzie pracują chyba od
wczoraj - a gdzie tam, pewnie zatrudnili ich na 15 minut przed naszym
przyjściem, zwalniając całą poprzednią załogę. Pozornie w całym obiekcie
nie było nikogo kompetentnego. Lubie sobie wyobrażać, że gdzieś, może na
innym piętrze, siedzi jakiś cwany kierownik i jednak ma nad tym bajzlem
kontrolę. Zna procedury, zna sprzęt, wie gdzie jest sos do nachosów. Bo
na przykład pracuje już tam cały tydzień.

Lubię to sobie wyobrażać, bo gdybym przestał, to wpadłym pewnie w
panikę. Zacząłbym się zastanawiać, jak wyglądałby pożar w budynku
zarządzanym przez losowo wybranych licealistów. Na widok pierwszych
płomieni, pewnie szybko oddaliliby się i zamknęli z zewnątrz wszystkie
wyjścia.

W każdym razie obejrzałem "Knocked Up" ("Wpadka") i nie dajcie się
nabrać - to jest obyczaj, a nie komedia. Wiem, co sugeruje trailer: że
to niby głupkowata komedia. Nie. To jest głupkowaty obyczaj. Trochę
nudnawy, chwilami odrobinę zabawny. Generalnie można to sobie spokojnie
odpuścić. Odradzam.

Obejrzałem też "U Pana Boga w ogródku", który to jest kontynuacją filmu
sprzed bodaj 10 lat "U Pana Boga za piecem". Dla przypomnienia: część
pierwsza to była nieco banalna sielanka o polskiej wsi. Inspirowana
klimatem "Pana Tadeusza" ze szczyptą "Chłopów". Generalnie fajnie się to
oglądało. Ja lubię sielanki, czemu nie.

Część druga to rozwninięcie tego pomysłu w prostej linii. Jak na drugą
część przystało, jest ogólnie słabsza, choć nadal sympatyczna. Trochę
gorzej się ją odbiera przez pryzmat utrwalonego przez media - no i po
części prawdziwego - hasłu: "Polska Be". Jako ta gorsza, zacofana,
wschodnia, głosująca na PiS. Pamiętacie pewnie, jak były w każdej
gazecie takie mapki, po ostatnich wyborach, że wszyscy od Wisły na
wschód głosowali na PiS i się nie myją.

Bromski nadal trzyma się konwencji sielanki i tak ten film należy
odbierać. To jasne, że w prawdziwym świecie ludziom z jego wsi trzeba
odebrać prawo wyborcze. Ale w rzeczywistości filmowej to sielanka, do
której chcemy się przeprowadzić. Wszystko jest tu ładne, spokojne,
poukładane - a największym problemem jest zdążenie na próbę chóru w
czwartek. O to tu chodzi, żeby dać się na chwilę oszukać, trochę
zatęsknić to takiej sympatycznej pierwotnej polskiej wsi. Zapomnieć, że
nie ma tam dobrej opieki dentystycznej. Każdy z nas spędził w młodości
wakacje na wsi - i było naprawdę zarąbiście fajnie. Ale potem mleczaki
wypadły, wyrosły nowe zęby, na całe życie. O te lepiej już zadbać,
mieszkając w mieście. I oglądając w pobliskim multipleksie sielanki o
życiu na wsi. Czemu nie.



Wojciech Orlinski - 18 Wrz 2007, 16:24

On 2007-09-18 22:19:04 +0200, Michal Olszewski

Potem kupowałem nachosy - również nie bez przygód - ale nie będę Was
zanudzał.



Ale dlaczego, ja bardzo chcę wysłuchać tej zapewne równie pasjonującej
opowieści.


Michal Olszewski - 18 Wrz 2007, 16:25


On 2007-09-18 22:19:04 +0200, Michal Olszewski

| Potem kupowałem nachosy - również nie bez przygód - ale nie będę Was
| zanudzał.

Ale dlaczego, ja bardzo chcę wysłuchać tej zapewne równie pasjonującej
opowieści.



O rany. :)

Gdzie będzie lepsze miejsce na wylewanie żalów? Zabanują mnie? I tak tu
nie ma ruchu.


Michal Radomil Wisniewski - 18 Wrz 2007, 16:23

Obejrzałem też "U Pana Boga w ogródku",



W kinie? I zapłaciłeś???

Każdy z nas spędził w młodości
wakacje na wsi



Ja nie.

m.



Rufus T. Firefly - 18 Wrz 2007, 17:42

Gdzie będzie lepsze miejsce na wylewanie żalów? Zabanują mnie? I tak tu
nie ma ruchu.



Uwaga, generuję trochę: W Gdyni widziałem już 7 filmów. Pięć mogło równie
dobrze nakręcić paru kilkulatków, gdyby ktoś im wyjaśnił jak działają
kamery. Studia i takie tam w ogóle na nic się przy tych filmach ne przydają,
a chyba nawet przeszkadzają. Był też jeden niezły (Ogród Luizy reż. Maciej
Wojtyszko - bandziorka ze świetnym Dorocińskim) i jeden dobry (Rezerwat).
Poza tym generalnie fajniej byłoby siedzieć w domu z
rozwolnieniem/świerzbem/krwiośluzem.

Wojtku, podobno próbowałeś wczoraj w Kulturze wyjaśnić Bronisławowi
Wildsteinowi dlaczego nie oglądałeś Katynia. Streściłbyś w dwóch słowach?
Masz zdjęcia? Albo chociaż jakieś szkice pamięciowe?


gambit - 18 Wrz 2007, 18:21


W każdym razie obejrzałem "Knocked Up" ("Wpadka") i nie dajcie się
nabrać - to jest obyczaj, a nie komedia.



W kinach od piatego pazdziernika, graja juz to gdzies?


Piotr Dobry - 18 Wrz 2007, 20:18

W każdym razie obejrzałem "Knocked Up" ("Wpadka") i nie dajcie się
nabrać - to jest obyczaj, a nie komedia. Wiem, co sugeruje trailer: że
to niby głupkowata komedia. Nie. To jest głupkowaty obyczaj. Trochę
nudnawy, chwilami odrobinę zabawny. Generalnie można to sobie spokojnie
odpuścić. Odradzam.

Obejrzałem też "U Pana Boga w ogródku", który to jest kontynuacją filmu
sprzed bodaj 10 lat "U Pana Boga za piecem". Dla przypomnienia: część
pierwsza to była nieco banalna sielanka o polskiej wsi. Inspirowana
klimatem "Pana Tadeusza" ze szczyptą "Chłopów". Generalnie fajnie się to
oglądało. Ja lubię sielanki, czemu nie.



O kuhwa, istnieje ktoś oceniający wyżej "U Pana Boga w ogródku" niż "Knocked Up"
(wulgarna, acz inteligentna komedia zrobiona przez ekipę od "40-letniego
prawiczka" i chyba jeszcze lepsza niż tenże). Szok!


Wojciech Orlinski - 19 Wrz 2007, 03:42

On 2007-09-18 23:42:03 +0200, "Rufus T. Firefly"

Wojtku, podobno próbowałeś wczoraj w Kulturze wyjaśnić Bronisławowi
Wildsteinowi dlaczego nie oglądałeś Katynia. Streściłbyś w dwóch
słowach? Masz zdjęcia? Albo chociaż jakieś szkice pamięciowe?



Nic specjalnego, po prostu powiedziałem, że nie lubię filmów, które się
kończą dołująco i że kwestią warsztatu twórczego jest wydobyć jakieś
upliftingujące zakończenie nawet przy adaptacji dzienników Anny Frank
[1]. Wildstein replikował, że Amerykanie zrobili "Lot 93". Ja
replikowałem, że właśnie nieprzypadkowo z tych czterech porwanych
samolotów nakręcono historię właśnie tego jednego, bo to przynajmniej
nie jest historia typu "zginęli i tyle", historia pozostałych trzech
się po prostu nie nadaje na film.

[1] http://youtube.com/watch?v=pfsGu7d_jtc


Wojciech Orlinski - 19 Wrz 2007, 03:43


(wulgarna, acz inteligentna komedia zrobiona przez ekipę od "40-letniego
prawiczka" i chyba jeszcze lepsza niż tenże).



O, jak dobrze że zaznaczyłeś. Idę na pewno.


Michal Olszewski - 19 Wrz 2007, 11:37


O kuhwa, istnieje ktoś oceniający wyżej "U Pana Boga w ogródku" niż "Knocked Up"
(wulgarna, acz inteligentna komedia zrobiona przez ekipę od "40-letniego
prawiczka" i chyba jeszcze lepsza niż tenże). Szok!



Można tak powiedzieć. Daj mi jednak szansę na parę słów uzasadnienia.

"Knocked Up" jest zaskakująco nudne (żeby nie było: "Prawiczek" był
świetny). Dziwię się, że nazywasz to komedią. Gdyby nie wątek kolesia
zapuszczającego brodę i włosy oraz ze dwie sceny negocjacji z
pracodawcą, to już byłby śmiertelnie poważny obyczaj pełną gębą.
Natomiast "UPBWO" nie jest jakieś szczególnie dobre, fabuła nie trzyma
się tam kupy, aktorstwo raczej przeciętne - ale ten film ma swój klimat.
Tymczasem w "Knocked Up" kolesie nie wiedzą, że w internecie jest strona
o rozbieranych scenach filmowych - gdzie oni żyją? Gdzie byli ostatnie
10 lat? Jak mam w to uwierzyć?


Michal Olszewski - 19 Wrz 2007, 11:34


| Obejrzałem też "U Pana Boga w ogródku",

W kinie? I zapłaciłeś???



No tak wyszło. Domyślam się, że Ty pewnie byś nie dał rady nawet przejść
obok plakatu do tego filmu. To kwestia konwencji. Lubisz "Pana Tadeusza"?

| Każdy z nas spędził w młodości
| wakacje na wsi

Ja nie.



Trochę skrót myślowy. W każym razie w PRLu - a jednak myślę, że
większość ludzi tu zaglądających, straciła dzieciństwo w PRLu - był to
dość popularny sposób na niskokosztowe pozbycie się dziecka w okresie
wakacyjnym. Puszczało się je z dziadkami/ciotką do dalekich krewnych na
wsi. I tam było takie zarąbiste archetypiczne gospodarstwo: świnie,
krowy, gęsi. Czasem woda ze studni, czasem piec w kuchni, za płotem pola
i łąki. Normalnie jak na planie "Janki" (czy innej kaszany w tym stylu).

Cóż, nie było wtedy tych wszystkich iboxów i xpodów - oraz wszystkich
innych gadżetów nastolatka z filmu "Disturbia".


Piotr Dobry - 19 Wrz 2007, 12:31

| O kuhwa, istnieje ktoś oceniający wyżej "U Pana Boga w ogródku" niż "Knocked Up"
| (wulgarna, acz inteligentna komedia zrobiona przez ekipę od "40-letniego
| prawiczka" i chyba jeszcze lepsza niż tenże). Szok!
"Knocked Up" jest zaskakująco nudne (żeby nie było: "Prawiczek" był
świetny). Dziwię się, że nazywasz to komedią. Gdyby nie wątek kolesia
zapuszczającego brodę i włosy oraz ze dwie sceny negocjacji z
pracodawcą, to już byłby śmiertelnie poważny obyczaj pełną gębą.



Żartujesz, prawda? To jest przecież screwball comedy, komedia młodzieżowa i
coming-of-age w jednym - gdzie Ty tu widzisz "śmiertelnie poważny obyczaj"?
Hint: niekiedy efekt komediowy uzyskuje się, grając z udawaną powagą. Owszem, są
tacy, co dają się na to nabrać, mówią "no panie, co oni takie ponure miny mają,
to ma być komedia?!", po czym wychodzą z seansu niezadowoleni, pocieszeni tylko
myślą, że może Bromski za rok znów nakręci jakąś wyczesaną komedię z Janem
Wieczorkowskim.

Tymczasem w "Knocked Up" kolesie nie wiedzą, że w internecie jest strona
o rozbieranych scenach filmowych - gdzie oni żyją? Gdzie byli ostatnie
10 lat? Jak mam w to uwierzyć?



Tak, że przez ostatnie 10 lat ćpali i mało kiedy wychodzili z domu.


Michal Radomil Wisniewski - 19 Wrz 2007, 13:06


| |

| Obejrzałem też "U Pana Boga w ogródku",

| W kinie? I zapłaciłeś???

No tak wyszło. Domyślam się, że Ty pewnie byś nie dał rady nawet przejść
obok plakatu do tego filmu. To kwestia konwencji. Lubisz "Pana Tadeusza"?



Mdli mnie na sam tytuł.

| Każdy z nas spędził w młodości
| wakacje na wsi

| Ja nie.

Trochę skrót myślowy. W każym razie w PRLu - a jednak myślę, że
większość ludzi tu zaglądających, straciła dzieciństwo w PRLu - był to
dość popularny sposób na niskokosztowe pozbycie się dziecka w okresie
wakacyjnym. Puszczało się je z dziadkami/ciotką do dalekich krewnych na
wsi. I tam było takie zarąbiste archetypiczne gospodarstwo: świnie,
krowy, gęsi. Czasem woda ze studni, czasem piec w kuchni, za płotem pola
i łąki. Normalnie jak na planie "Janki" (czy innej kaszany w tym stylu).



No widzisz, ja pochodzę z robotniczej rodziny i nie mam żadnych krewnych na
wsi. Na wakacje jeździłem nad morze, albo do babci mieszkającej w mieście
powiatowym.

Cóż, nie było wtedy tych wszystkich iboxów i xpodów - oraz wszystkich
innych gadżetów nastolatka z filmu "Disturbia".



U kogo nie było, u tego nie było.

m.


Michal Olszewski - 19 Wrz 2007, 15:47


| Obejrzałem też "U Pana Boga w ogródku",
| W kinie? I zapłaciłeś???
| No tak wyszło. Domyślam się, że Ty pewnie byś nie dał rady nawet przejść
| obok plakatu do tego filmu. To kwestia konwencji. Lubisz "Pana Tadeusza"?

Mdli mnie na sam tytuł.



No właśnie. Nazwij mnie szaleńcem, ale ja lubię. Kurcze, i to nawet -
jeśli już tak szczerze gawędzimy - bardzo. "Pan Tadeusz" IMHO wymiata.

No widzisz, ja pochodzę z robotniczej rodziny i nie mam żadnych krewnych na
wsi. Na wakacje jeździłem nad morze, albo do babci mieszkającej w mieście
powiatowym.



OK. Brzmi przekonująco. Ale tak na szybko po znajomych, to u mnie prawie
wszyscy ten etap zaliczyli. W rozmaitych punktach w Polsce i w różnym
zakresie, ale praktycznie każdy.

| Cóż, nie było wtedy tych wszystkich iboxów i xpodów - oraz wszystkich
| innych gadżetów nastolatka z filmu "Disturbia".

U kogo nie było, u tego nie było.



U nas nie było. :(


Joanna Czaplinska - 22 Wrz 2007, 04:19


Bromski nadal trzyma się konwencji sielanki i tak ten film należy
odbierać. To jasne, że w prawdziwym świecie ludziom z jego wsi trzeba
odebrać prawo wyborcze. Ale w rzeczywistości filmowej to sielanka, do
której chcemy się przeprowadzić.



Nigdy w życiu!

Wszystko jest tu ładne, spokojne,

poukładane



Oprócz scenariusza. Większego g... lata nie widziałam, nic się kupy nie
trzyma, diabełki wyskakują z pudełka jak w reklamówce Cholinexu. Nie
będę nawet pisać jakie, bo szkoda klawiatury.

Pierwsza część była OK, ciepła, miła, odstająca od innych polskich
produkcji właśnie brakiem zjadliwości i cynizmu, miło się oglądało i
nawet zaśmiało.
W drugiej części szczerze nie zaśmiałam się ani razu, zresztą reszta
sali kinowej również.

Joanna


Michal Olszewski - 9 Paź 2007, 16:22


| Cóż, nie było wtedy tych wszystkich iboxów i xpodów - oraz wszystkich
| innych gadżetów nastolatka z filmu "Disturbia".

U kogo nie było, u tego nie było.



BTW my tu sobie pitolimy od rzeczy, a mój fan Clarkson strzelił
fenomenalny felieton w niemal dokładnie powyższym temacie:
http://www.timesonline.co.uk/tol/comment/columnists/jeremy_clarkson/a...


Michał Gancarski - 9 Paź 2007, 18:08


[...]

 mój fan Clarkson strzelił



O_o

[...]


Michal Radomil Wisniewski - 9 Paź 2007, 18:09


|

| Cóż, nie było wtedy tych wszystkich iboxów i xpodów - oraz wszystkich
| innych gadżetów nastolatka z filmu "Disturbia".

| U kogo nie było, u tego nie było.

BTW my tu sobie pitolimy od rzeczy, a mój fan Clarkson



Clarkson, Clarkson... taka kiepska kserówa z Adamsa, jeśli chodzi o
felietony.

m.


Wojciech Orlinski - 10 Paź 2007, 06:35

On 2007-10-09 22:22:42 +0200, Michal Olszewski


|

| Cóż, nie było wtedy tych wszystkich iboxów i xpodów - oraz wszystkich
| innych gadżetów nastolatka z filmu "Disturbia".

| U kogo nie było, u tego nie było.

BTW my tu sobie pitolimy od rzeczy, a mój fan Clarkson strzelił
fenomenalny felieton w niemal dokładnie powyższym temacie:
http://www.timesonline.co.uk/tol/comment/columnists/jeremy_clarkson/a...



Przypomniałeś



mi list do redakcji "Non Stop", zaczynający się od słów "Jestem idolem
Izabeli Trojanowskiej".


Michal Olszewski - 10 Paź 2007, 11:45


Przypomniałeś
mi list do redakcji "Non Stop", zaczynający się od słów "Jestem idolem
Izabeli Trojanowskiej".



Cytujesz wersję klasyczną tego miłego forumowego trollingu.

Niestety prawda jest taka, że powinienem być przez kogoś poprawiony. I
to spokojnym wytłumaczeniem różnicy między idolem i fanem. Nie
zaliczyłem więc punktów, ale w sumie nie spodziewałem się, żeby na tej
wysychającej grupie to było w ogóle możliwe.


Michal Olszewski - 10 Paź 2007, 11:47


| BTW my tu sobie pitolimy od rzeczy, a mój fan Clarkson

Clarkson, Clarkson... taka kiepska kserówa z Adamsa, jeśli chodzi o
felietony.




pisze w stylu najlepszych.

Na serio: przepaść między tą dwójką jest potężna. Zainteresowania,
wykonywana praca, poziom intelektualny, inny rozmach, inni odbiorcy - to
główne różnice. No i Adams - jak to przykładny intelektualista -
angażował się w akcje paraekologiczne podczas gdy Clarkson zapierdziela
Hiluxem w poprzek Arktyki popijając dżin z tonikiem. W zasadzie poza
humorem to niewiele ich łączy. Tak myślę.

Poza tym Adams (chyba) nie wplatał w swoje tytuły tutułów kawałków The Who.

Powtorka z rozrywki: 'Przypadek' (spoiler)
Juz tylko Memento, bylo:RE: Inni tacy sami (spoilery)
Fear and Loathing In Las Vegas - luzne uwagi, narazie bez spoilerow
Lost Souls - marsz do kin (nullo di spoilere)
Spanish Fly (Hiszpanska mucha) - bez spoilerow + pytanie
Donnie Darko - coś może o interpretacji? [bedom spoilery]
Apocalypto (bardzo znikome ślady zarysu spoilerów)
  • miedz skup 180
  • kopalnie diamentow
  • www pekao 24 pl
  • repozytoria ktore najlepsze
  • scigawa pl
  • ch pwr
  • druk wat 7
  • programy do przetwarzania filmow
  • centrala kontrolno manewrowa
  • Archiwum tematów z for internetowych || Start